Fotografia rodzinna Śląsk

Dziś słów parę o portrecie. Tych wykonałem setki. Wiele z nich to portrety członków rodziny zrobione przy okazji uroczystości lub wspólnych wycieczek. Mnóstwo to portrety narzeczonych, młodych panien i panów. Ale dziś skupię nie na innych portretach, które związane są z najprzyjemniejszym rodzajem sesji jakie wykonuję w pracy.

Będzie to fotografia rodzinna, a dokładnie portret dziecka, który wykonuję w dość specyficzny sposób. Tak jak w fotografii ślubnej, tak i w rodzinnej unikam sztuczności i pozowania. O ile ruch, miejsce, stroje trzeba w pewnym stopniu zaaranżować, o tyle staram się, by wszystko było maksymalnie naturalne i szczere. Nigdy nie byłem fanem przebierania dzieci w specjalne stroje, tworzenia w studio bajkowych scenek i patrzenia prosto w obiektyw. Sądzę, że fotografia rodzinna Śląsk oferuje wiele tego typu usług, więc ja pozostanę przy tym, że zabiorę Was na spacer. Zawsze też możecie zaprosić mnie do siebie na kawę.

W wypadku Zuzi był to jednak spacer. Popołudniowa wizyta w ogrodzie botanicznym, gdzie cisza, spokój i ogromna ilość zieleni stworzyła przyjazny klimat. Tego dnia wykonałem sporo zdjęć Zuzi z rodzicami, jednak podzielę się z Wami tymi fotografiami, na których Zuzia jest sama. Portret dziecka w tym wieku, to niełatwa rzecz. Taki klient niekoniecznie chce pozować przed obcą osobą, woli się bawić i zwykle zdjęcia w ogóle go nie interesują. Zamiast więc stresować małą modelkę wolę podążać za nią. To prosta rzecz, której nauczyły mnie moje dzieci. Nic tak ich nie cieszy jak pozostawienie im swobody. Dlatego też Zuzia na zdjęciach zbiera kwiatki, śmieje się całą sobą rozbawiona przez rodziców, spogląda skupiona w ruchu, gdy niespodziewanie ją zawołałem. 

Takie zdjęcia lubię najbardziej! Proste, niewymuszone, prawdziwe. A dodatkowo sesja taka, to po prostu miło spędzony czas z rodziną. Zuzia poświęciła mi zaledwie chwilę. Większość sesyjnego czasu, to był ich swobodny spacer, zabawa na trawie, piknikowa przerwa na kocu. A zdjęcia? Zdjęcia właściwie robią się same.